czwartek, 21 sierpnia 2014

Rozdział 8



Masowała go dłonią, co było przyjemne. Louis dasz radę. Opanuj się Louis! Mówiłem sobie w myślach. Mój oddech przyspieszył i robił się cięższy. Złapałem za nadgarstki dziewczyny i zwaliłem ją ze mnie, tak że wylądowałam na podłodze. Odetchnąłem z ulgą, ponieważ jeszcze chwilkę, a bym się poddał rozkoszy.
- Louis. -przyczołgała się do mnie.
- Obciągnę ci. -sięgała do mojego rozporka.
- Nie chce. -przecedziłem przez zęby.
- Nie oszukuj się Lou. -zsuwała ze mnie spodnie.
Szczerze mówiąc, jedne lodzik nikomu nie zaszkodził. Poddałem się i pozwoliłem działać dziewczynie. Robiła to powoli, dzięki czemu coraz bardziej byłem napalony. Kiedy zdjęła moje spodnie, przez materiał od gaci, bawiła się nim. Po chwili zrobiła to samo z bokserkami. Chwyciła go w dłoń, wykonywała stanowcze i szybkie ruchy w górę, po czym w dół. Oddychałem szybko. Było mi dobrze, ale nie wystarczy mi to. Chwyciłem ją za głowę i przystawiłem do mojego penisa. Wzięła go do ust, ssąc go zachłannie. Tego było mi trzeba. Mruczałem z przyjemności, jaką mi dawała Cara. Pogłębiła swoje ruchy, robiąc to bardzo szybko, przez co zacząłem głośniej sapać. Wiedziałem, że z każdym jej szybszym ruchem jestem bliżej

orgazmu.
- O tak maleńka ssij go. -pomagałem przez kierowanie dłońmi na jej głowie.
Dławiła się moją długością, ale miałem to gdzieś. Moment później doszedłem,
spuszczając się jej do buzi. Połknęła wszystko i wylizała go do czysta. Grzeczna dziewczynka. Podniosłem się, zakładając bieliznę. Otworzyłem drzwi i pokazałem blondynce, że ma iść. Zrobiła to niechętnie ze smutkiem na twarzy, ale za nim odeszła zatrzymała się przed wejściem.
- Myślałam, że będziemy potem uprawiać seks. -wyjaśniła.
- To źle myślałaś. -zatrzasnąłem drzwi przed jej nosem.
Udałem się do łóżka, tak jak wcześniej zamierzałem. Położyłem się i zamknąłem oczy. Nic nie czuje do Cary. To, że zrobiła mi laskę, to nic jeszcze nie oznacza. Mam kogoś innego i mądrzejszego na oku. Jest śliczna, tajemnicza, ma swoje zasady, których się trzyma, ma piękny uśmiech. Nim się spostrzegłem, zasnąłem wycieńczony po całym dniu.

~*~

* Oczami Chanel *

Z krainy snów wyrwał mnie irytujący budzik, który wskazywał siódmą rano. Szybko podniosłam się i wyłączyłam go, gdyż bardzo boli mnie głowa. Kac morderca nie ma serca. Muszę się ogarnąć do szkoły, a nie mam na nic ochoty. Nie pamiętam, nawet jak zasnęłam. Udałam się do łazienki, gdzie powoli doprowadzałam się do normalności. Noga nadal mnie bolała. Sięgnęłam po apteczkę i przemyłam ranę wodą utlenioną, po czym musiałam to obandażować, ponieważ nie była mała rana. Jak byłam gotowa, zeszłam na dół, gdzie zrobiłam sobie śniadanie, ale wpierw zażyłam tabletki przeciw bólowe. Zjadłam je w ciszy i spokoju. Dochodziło, czterdzieści pięć po siódmej, włożyłam buty i wyszłam do szkoły. Pogoda był chujowa jak na wrzesień. Zimno, niebo szare bez słońca. Podczas kiedy szłam, spostrzegłam, że jakiś samochód za mną jedzie od kiedy wyruszyłam z domu. Nie myliłam się ani trochę. Zatrzymałam się, a auto podjechało do mnie. Spojrzałam na szybę, przez którą tak nic nie widziałam, bo były przyciemniane. Dopiero po paru minutach jak szyba opuszczała się w dół zobaczyłam Louisa. Od razu strach wkradł się do mojego ciała.
- Hej. -powiedział.
- Nara. -warknęłam.
Ruszyłam szybko przed siebie. Nie chce mieć z nim nić wspólnego. Owszem jestem wdzięczna mu za wczorajszą podwózkę, ale po prostu nie lubię go. Za dużo się stało i pokazał, jaki jest naprawdę.
- Chanel. -jechał za mną.
- Daj mi spokój. -rzuciłam.
- Zimno jest. Chce cię podwieźć mała. -tłumaczył.
- Odczep się ode mnie. -wykrzyczałam.
Szłam przed siebie i nie oglądałam się do tyłu, ale wszystko słyszałam. Silnik zgasł, odwróciłam się i widziałam, jak wysiada z pojazdu. Zaczęłam biec. Niestety był szybszy. Gwałtownie złapał mnie w pasie, szamotałam się z nim, ale nim się obejrzałam, przerzucił mnie przez ramie. Kopałam, wycierałam się i drapałam go. Nie reagował w ogóle. Otworzył drzwi od strony pasażera i rzucił mnie na siedzenie, po czym zatrzasnął przed nosem wyjście. Zajął swoje miejsce i ruszył jak gdyby nic.

- Powiedz mi, czemu jesteś taką upartą suką? -odparł po chwili.
- Abyś miał zagadkę. -przemówiłam. Nawet na niego nie zerknęłam. Nie miałam najmniejszej ochoty. Wystarczy, że dość dobrze czułam jego woń perfum. Mocne zapach. Patrzyłam się prosto przed siebie. Widziałam, jak wjeżdżamy na teren szkoły. Gdy tylko się zatrzymała, chciałam wysiąść i pójść w swoją stronę, ale drzwi były zablokowane. Dostrzegłam, jak jego koledzy idą w naszą stronę. Była wśród nich Cara. Kroczyła pewnie obejmowana przez mulata.
- Wypuść mnie. -wymamrotałam.
- Spójrz na mnie. -burknął.
Nie posłuchałam się go, tylko próbowałam otworzyć drzwi, chociaż tak wiedziałam, że ani drgną. Nagle złapał mnie dość mocno za podbródek, zmuszając spojrzeć w swoją stronę. Mój wzrok spoczął na jego oczach.
- Jeśli nie będziesz się mnie słuchać, to źle skończysz. Obiecuje ci, że zamienię twoje życie w piekło i jeszcze będziesz mnie prosić o śmierć. -obiecał.
Puścił mnie i odblokował wyjście. Migiem wysiadłam, nie zważając na towarzystwo, które stało obok auta. Biegłam w kierunku szkoły. Któryś z nich coś krzyknął w moją stronę, ale nie zważałam na to. Kiedy przekroczyłam mury szkoły, wbiegłam roztrzęsiona do damskiej toalety. Zamknęłam się w kabinie, opuściłam deskę i usiadłam. Musiałam ochłonąć. Było już dawno po dzwonku, dzięki czemu nikogo nie było, a ja byłam spóźniona. Postanowiłam, że pójdę dopiero na drugą godzinę lekcyjną. Zaczęłam się zastanawiać, czemu to ja zawsze muszę mieć takiego pecha. Od tego znów rozbolała mnie głowa.

~*~

Dzisiejszy dzień zaliczam do najgorszy z najgorszych. Czas wlekł się niemiłosiernie wolno. Na szczęście właśnie przebywałam na długiej przerwie, po czym będę mieć na dziś ostatnią lekcję. Cały czas trzymałam się blisko Megan. Przeprosiła mnie za wczoraj, ale nie miałam jej za złe, że mnie zostawiła. Dziwniejsze było to, że nie natrafiłam na nikogo powiązanego z Louisem, nawet Cary znów nie było. Jeśli tak dalej pójdzie, nie zda w tym roku. Zresztą co mnie to interesuje. Siedziałam właśnie z Meg na trybunach, które znajdowały się za szkołą.
- No właśnie dlatego mieszkam w Londynie. -mówiła.
Mulatka nie jest rodową Brytyjką. Jak miała roczek jej rodzice przeprowadzili się z San francisco, ponieważ ojca przenieśli tu do pracy. Wiedziałam, że nią nie jest, gdyż wygląda jak typowa amerykanka. Niespodziewanie spostrzegłam Milerówne. Szła w naszą stronę. Wstałam, a wraz ze mną Meg.
- Co się dzieje? -zapytała zdziwiona.
Nie otrzymała odpowiedzi. Blondynka podeszła do mnie i załapała mnie za nadgarstek, ciągnąc za sobą.
- Zaraz wracam. -krzyknęłam do czarnowłosej.
Odeszłyśmy spory kawałek od mulatki, po czym dziewczyna się zatrzymała.
- Możesz mi powiedzieć, co odpierdalasz? -odezwała się.
- O co ci chodzi? To nie ja szlajam się nie wiadomo gdzie i nie wiadomo z kim. -oznajmiłam.
- Widzę, że szybko znalazłaś sobie zastępstwo za mnie. -fuknęła.
- Gdybyś się zachowywała, nadal byśmy się przyjaźniły. -wyjaśniałam.
- Czyli wychodzi na to, że nie mogę się zaprzyjaźnić z żadnym chłopakiem, bo zaraz panna cnotka boi się? -śmiała się.
- Oni mnie porwał i uciekłam im, ale ty tak tego nie zrozumiesz. Uważam, że nie ma co dłużej ciągnąć tej przyjaźni. Cześć. -zaczęłam iść w stronę Megan. Wkurzyłam się ostro.
- Czekaj. -zatrzymała mnie.
- Lou i Harry? -zapytała.
- Tak. -odeszłam.
Dziewczyna była w szoku. Widać, że nieźle ją okłamują. Nie mam na nią nawet ochoty patrzeć. Podeszłam do Fox i pokazałam gestem, abyśmy poszły już sobie. Niedługo tak jest dzwonek, a ja muszę jeszcze z szafki książki wsiąść. Podeszłyśmy do niebieskich gablot. Dziewczyna oparła się o nie, a ja otworzyłam swoją szafkę. Wyjęłam z torby niepotrzebna na dziś już podręczniki i zaczęłam wyciągać matematykę. Było to trudniejsze, niż myślałam.
- Kurwa. -przeklęłam pod nosem, gdy z rąk wyleciały mi ćwiczenia.
Trzasnęłam drzwiczkami, zamykając je. Kucnęłam po wcześniejszą rzuconą rzecz, ale nie było tam jej. Za to ujrzałam czyjeś buty.

Mój wzrok zaczął się unosić do góry wraz z ciałem. Przełknęłam powoli ślinę. Kiedy dotarłam do twarzy, doznałam lęku. Louis. Chłopak zbliżył się jeszcze bardziej i przybił pięścią w szafkę. Gdy odwróciłam się plecami do metalowych gablot, zrobił to samo z drugą ręką. Nie miałam gdzie uciec. Czułam jego oddech na sobie.
Byłam w pułapce. Starłam się nie patrzeć mu w twarz i unikać jego spojrzenia. Myślałam, że zaraz zejdę. Jeszcze nikogo się tak nie bałam w swoim życiu.
- Uciekam Chanel. Nie chce wam przeszkadzać. Spotkamy się na lekcji. -przerwała.
Puściłam mi oczko i odeszła w stronę klasy. Patrzyłam się na nią błagalnym wzrokiem, aby została. Widać źle to odczytała. W końcu nic jej nie mówiłam. Raptownie brunet chwycił mnie za podbródek, zmuszając spojrzeć sobie w oczy.
- Będę po ciebie wieczorem o dziewiętnastej. Masz się ładnie ubrać i bez żadnych numerów, pamiętaj. -wcisnął mi książkę do ręki i odszedł w stronę wyjścia ze szkoły.
Przyglądałam się mu. Robił pełne i stanowcze kroki. Włożył ręce do swojej dżinsowej cienkiej kurki. Jest strasznie pewny siebie. Znienacka zadzwonił dzwonek, który jest strasznie ogłuszający. Oderwałam się i zaczęłam iść w stronę sali matematycznej.




Ciąg dalszy nastąpi..

Jak wam się podoba? Piszcie śmiało!
Przypominam! Jeśli lubicie to opowiadanie, możecie na niego zagłosować w SONDZIE.
Z góry dziękuje za wszystkie głosy.
Czytasz? Komentujesz? Masz konto? ZAOBSERWUJ! 
Zapraszam również na Dirty Love i Psychic.


Przepraszam, jak są błędy.
Jeśli przeczytałeś/aś - Skomentuj, proszę.

37 komentarzy:

  1. Pierwsza !! Pozdrawiam sąsiadkę. Rozdział megaaaaaa ! Ciekawe czh ona zrobi to co jej kazał Louis. Jesteś świetna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha. O matko. Gdyby mi telefon nie zmulił to bym była pierwsza. XD

      Usuń
  2. Super rozdział. Czekam na next. Weny! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam ;* <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajebisteeeeeee *.* ♥
    Czekam na następnyyyy66 ;* ♡♥♡♥♡

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialne ♥
    still-the-one-ff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Cud i miód !!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział. Z niecierpliwością wyczekuję następnego. Pozdr ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zajebiste *o* Ciekawa jestem co Lou wymyślił XD <3

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny rozdział ;!

    OdpowiedzUsuń
  12. cud miód i malina :D czekam na nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale super jazda... czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Super, ciekawe co sie na ten randce wydarzy, mam nadzieje ze znów jej nie uwięzi. Czekam na next:** a glosowac juz dawno zagłosowałam mam nadzieje ze wygrasz :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Superrr. Dawaj częściej proszę ę! !!!**:*

    OdpowiedzUsuń
  16. *.* SUPER ,3 szybko next, w razie nudy wbij do mnie : http://w-wyscigu-po-milosc.blogspot.com/ <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Jezu... coraz bardziej mi się podoba...

    OdpowiedzUsuń
  18. O kurwa to będzie się działo! :O

    OdpowiedzUsuń
  19. Zajebiste <3 Kiedy następny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  20. Zajebiste!
    Mam nadzieję, że Louis się troche opamięta XD
    To ejst tak zajebiscie pokręcona hahaa
    :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedy następny rozdział? I co ile je dodajesz ?

    OdpowiedzUsuń
  22. Gratuluję ;) Zostałaś nominowana do Liebster Blogger Award <3
    Więcej informacji tutaj ===> http://i-live-only-for-youxoxo-niallhoran.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Hej, twój blog został nominowany do Bloga Miesiąca: Sierpień. Tutaj znajdziesz więcej informacji: http://spis1d.blogspot.com/2014/08/blog-miesiaca-sierpien.html
    Pozdrawiamy, S1D xx

    OdpowiedzUsuń
  24. Rozdzial Swietny, jak wszystkie ale... Jesli nie jestes pewna swoich slow, to sprawdz jak sie je pisze ;) (to nie ma byc hejt) Nie pisze sie "Wsiąść" tylko "wziąć" :))

    OdpowiedzUsuń