poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Rozdział 7


PROSZĘ O PRZECZYTANIE WAŻNIEJ NOTKI POD ROZDZIAŁEM!

Muzyka

- Luke! Proszę cię! -odpychałam go, ale on wracał do macania mnie.
- Przestań. Mały numerek jeszcze nikomu nie zaszkodził. -wpił mi się w usta.
Nie chciałam tego. Nie chciałam pocałunku. Niczego nie chciałam. Jego ręka gładziła moje udo. Próbowałam przestać się z nim obściskiwać, ale nie mogłam.
- Jesteś taką seksowną suczką. Mam ochotę cię pieprzyć do rana. -wymruczał mi do ucho.
Właśnie teraz tak jakby coś we mnie uderzyło i przeraziłam się tym, co powiedział. Odepchnęłam go tym razem naprawdę mocno i wstałam. Szybko odeszłam, kierując się w stronę wyjścia, co było cholernie trudne przez alkohol. Kiedy znalazłam wyjście, wybiegałam, jakby się paliło. Fala zimnego powietrza uderzyła o moje rozgrzane ciało i czułam, jak wszystko się cofa ku górze. Odeszłam dalej, aby nikt mnie nie widział i momentalnie zaczęłam wymiotować. Oparłam się dłońmi o mur, gdyż trudno było mi ustać. Nagle poczułam, jak ktoś podszedł i odgarnął moje włosy, które prawie zarzygałam. Gdy tylko skończyłam, wyprostowałam się i zobaczyłam Louisa. Tak tego Louisa. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Patrzyliśmy się na siebie, a moje serce zaczęło szybciej

bić ze strachu. Boje się, że znów mnie uprowadzi, ale postanowiłam zaryzykować i się odezwać.
- Dziękuje. -odparłam niepewnie.
- Nie ma za co. -uśmiechnął się uroczo.

- Chodź. -złapał mnie za nadgarstek ciągnął za sobą.
- Puść mnie. -wrzasnęłam.
- Uspokój się. -mówił rozbawiony.
- Zacznę krzyczeć. -powiedziałam stanowczo.
- Nic ci nie zrobię. -szybko odwrócił się bardzo blisko w moją stronę.
Od naszych twarzy dzieliło milimetry. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Czułam się dziwnie, więc spuściłam wzrok, a chłopak ponownie złapał mnie za nadgarstek, tylko tym razem, szłam sama. Nie musiał mnie wlec za sobą. Doszliśmy do jakiegoś auta. Brunet odtworzył mi drzwi od strony pasażera i pokazał gestem, abym wsiadła. Niepewnie zajęłam miejsce, chociaż coś w środku mówiło mi, abym uciekała jak najdalej od tego typa. Nim się obejrzałam, chłopak siedział koło mnie. Odpalił samochód i ruszył. Na ulicach było pusto. Nie odzywaliśmy się do siebie. Była kompletna cisza, tylko co chwilę zerkaliśmy na siebie. Parę minut później zauważyłam jak czarny mustang, zatrzymał się pod bardzo znanym mi domem. Pod moim domem. Spojrzałam się na chłopak, ten zaś wyciągnął paczkę papierosów, wyjmując ze środka jednego szluga i chciała podpalić, ale w samą porę mu przerwałam.
- Nie pal.
- Czemu? -spojrzał się na mnie zdziwiony.
- Skąd wiesz, gdzie mieszkam? -zapytałam ciekawa.
Przybliżył swoją twarz do mojej i ujął w dłoń kosmyk moich włosów. Przyglądając się nim bacznie, aby za moment spojrzeć mi w oczy.
- Wiem wszystko o tobie kochanie. -uśmiechnął się cwaniacko.
Poczułam, jak żołądek podchodzi mi do gardła. Strach opanował moje ciało. Cała zesztywniałam i nie mogłam ani drgnąć.
- Nie wierze ci. -odpowiedziałam przestraszona.
- Przeprowadziłaś się tu z Polski, jak byłaś mała, dobrze się uczysz, przesiadujesz praktycznie w domu.. -mówił.
Czułam, jak łzy zbierają mi się w kącikach oczu. Wymieniał dalej, ale ja go już nie słuchałam. Tylko kiedy powiedział najbardziej szokującą i okropną dla mnie rzecz odezwałam się wściekła i smutna.
- Twoja matka zmarła przy porodzie.
- Dość! Przestań! -krzyknęłam, a po moim policzkach zaczęły spływać gorzkie i wielkie jak grochy łzy.
W samochodzie zastała grobowa cisza. Słyszałam tylko bicie własnego serca. Nadal płakałam. Niestety mam tak jak ktoś wspomina lub mów cokolwiek o mojej mamie. Tak bardzo żałuje, że jej nigdy nie poznałam. Gdyby nie ja... żyłaby nadal. Poczułam na ramieniu dłoń. Spojrzałam się na chłopaka, był trochę smutny, co było dziwne.
- Przepraszam, jeśli cię uraziłem, tym mówiąc, iż twoja mama nie żyje. -odparł.
- Dziękuj ci, że mnie odwiozłeś. Muszę już iść. -rzuciłam i miałam zamiar wyjść, ale w ostatniej sekundzie złapał mnie za dłoń i przyciągnął mocno do siebie. Spojrzałam się na niego.
- Do zobaczenie jutro w szkole. -uśmiechnął się i puścił mi oczko.
Wyrwałam się i uciekłam do domu. Kiedy zamknęłam drzwi, oparłam się o nie i cieszyłam w duchu, że już jestem bezpieczna. Niestety moja radość nie trwała zbyt długo. Ze swojego gabinetu wyszedł ojciec. W ręce trzymał zapełnioną do połowy szklaną butelkę whisky. Był podcięty. Wymusiłam lekki uśmiech i próbowałam się oddalić do swojego pokoju.
- Dokąd to? -zapytał spokojnie.
- Spać. Jutro mam szkołę. -próbowałam się wymigać od kłótni.
- Gdzie byłaś? -podniósł głos.
- U koleżanki. Uczyłyśmy się do kartkówki. -przełknęłam powoli ślinę.
Na korytarzu i schodach było ciemno. Nie mógł mi się przyjrzeć, ale ja widziałam go doskonale, gdyż przez  górne okno wpadało światło księżyca. Centralnie oświetlało jego twarz. Niestety ja nigdy nie mam szczęścia. Zapalił światło i spojrzała się na mnie.
- Podejdź tu do mnie. -pokazał gestem.
Niechętnie wycofałam się ze schodów i powoli podeszłam do niego. Patrzyłam się mu prosto w oczy i co widziałam? Wrak człowieka. On nic nie robi. W dzień w dzień jest to samo. Praca, dom i chlanie. Czasami pojedzie na dziwki, ale to wszystko.
- U Koleżanki się tak napierdoliłaś? -syknął.
Nie przemyślałam jednego. Gdy jestem pijana, ledwo stoję równo i mam dziwny wyraz twarzy. Za wszelką cenę chciałam to zamaskować, ale niestety. Mam pecha.
- Wypiłam tylko jedno piwo. -skłamałam.
Momentalnie dostałam z otwartej ręki w policzek. Palące łzy zaczęły zbierać się w kącikach oczu, aż nie wytrzymałam i zaczęłam płakać.
- Jeszcze raz zobaczę cię w takim stanie, a skończy się to dla ciebie inaczej. -warknął.
- Marsz na górę! -wrzasnął.
Pobiegłam do swojego pokoju, zamykając się na kluczyk. Przy tym wywaliłem się, raz na schodach rozwalając kolano. Pokuśtykałam do łóżka i usiadłam, oglądając ranę. Była paskudna.

* Oczami Louisa *

Zaparkowałem pod domem. Za nim wysiadłem, posiedziałem jeszcze w środku, z pół godziny. Myślałam o tej dziewczynie. Lubię takie. Ona jest taka tajemnicza i waleczna. Rozmarzyłem się o tym, jak wyglądałbym nasz seks. Westchnąłem i wysiadłem, udając się do domu. W środku jak zwykle było głośno. Chłopaki oglądali mecz, a ja miałem ochotę na wyścigi. Zadzwoniłem do Zayna i okazało się, że są dziś poza miastem jakieś starcia. Powiadomiłem chłopaków i każdy z nas ruszył za miasto swoim wyścigowym samochodem. Droga nie zajęła mi długo. Zajechałem jako pierwszy i zobaczyłem Malika z przyjaciółką Chanel. Widać, że Zayn znalazł sobie kogoś takiego samego jak on. Jako że biorę udział nielegalnych zawodach, zaparkowałem na starcie i opuściłem auto z zamiarem pogadania sobie z kimś. Na wyścigach jest tak, że ścigają się najlepsi z okolic. Dlatego mogę wsiąść udział, ale nie zawsze się ścigam. Podszedłem do chłopaka, a zaraz podjechał Niall z Harrym. Moment później staliśmy razem w grupce.
- Nie wygrasz z nimi. -przedrzeźniała się blondynka.

- Nie wiesz, na co mnie stać mała. -zaśmiałem się pod nosem.
- Robimy zakład? -zaproponował Harry. Cara i Niall obstawili, że przegram. Tylko Styles i Malik byli za mną. Wygrają, gdyż ja nigdy nie przegrywam. Usłyszałem, jak ktoś krzyczy z megafonu. Wszyscy odwrócili się w jego stronę.
- Za pięć minut zaczyna się wyścig. Każdy, kto bierze udział, niech podejdzie do mnie. -powiedział.
Zacząłem się przecierać przez tłum ludzi, ale jak spostrzegli się, że to ja odsuwali się sami, patrząc na mnie. Jestem bardzo znany i nie ukrywam, że podoba mi się to. Każdy ma do mnie szacunek i respekt. Ostatni koleś co mi się postawił, skończył na wózku. Uważam, że moje życie jest zajebiste i nie chce go zmieniać. Wyścigi, imprezy, dziewczyny i jakieś drobne włamania. Nie musimy z chłopakami ciągle kraść, gdyż niedawno odtworzyliśmy klub ze striptizem i również handlujemy narkotykami. Nie mam co narzekać na brak wrażeń. Gdy tylko podszedłem, ujrzałem moich trzech przeciwników. Jednego kojarzyłem bardzo dobrze. Wczoraj dobierał się do Chanel. Nie spuszczałem z niej wzroku, więc wiem wszystko, co robił. Miałem ochotę mu przyjebać, ale nie chce robić zamieszania.
- Więc o ile się zakładacie? -wyrwał mnie za myślenia prowadzący Mike.
Znam go doskonale. Ciągle organizuje takie rzeczy. W końcu sam na tym zarabia, bo od wygranego musi dostać jakąś część, ale nie dużą więc nie mam nic przeciwko.
- 5 tysięcy od każdego? -rzucił blondyn.
- Co tak mało? -zaśmiałem się.
- 10 tysięcy i nie więcej. Stoi? -wtrącił chłopak koło mnie.
- Stoi. -odpowiedzieliśmy jednocześnie.
Chłopak wrócili do samochodów po pieniądze, ja nie musiałem, miałem książeczkę czekową. Wypisałem czek na 10 tysięcy, uśmiechnąłem się i podałem Mike’owi. Jak tylko moi przeciwnicy wrócili i oddali kasę mogłem udać się do mojej fury, ale nagle zaczepił mnie Mike.
- Wygrasz to na bank. -zaśmiał się i poklepał mnie po plecach.
Ruszyłem do auta i zaśmiałem się w duchu. Czarno skóry zawsze mi się podlizuje, aby nie podpaść i to jest najlepsze. Zająłem miejsce za kierownicą i odpaliłem auto, które jak nacisnąłem na pedał gazu, od razu zaryczał jak lew. Właśnie to w nim kocham, ale szczerze mówiąc, cały ten samochód ubóstwiam. Spojrzałem się w prawo. Każdy z nas stał równo tak, że widzieliśmy się doskonale. Chwilę później na środku między furami stanęła niezła dziewczyna. Podniosła ręce do góry co oznaczało, że trzeba się przygotować.
- Start! -opuściła ręce i krzyknęła. 

Wszystko działo się bardzo szybko.

~*~

Tak jak mówiłem, wygrałem wyścig, ale nie było łatwo. Miałem niezłego przeciwnika. Mianowicie ten blondyn co macał moją Chanel. Kiedy tylko podjechałem wszyscy podbiegli do mnie i mi gratulowali. Zayn oblał mnie szampanem i uściskał. Z okazji, iż wygrałem, zaprosiłem wszystkich na domówkę. Po drodze każdy kupił sporą dawkę alkoholu i jakieś przekąsek. Zabawa trwała w najlepsze. Ludzie w ogóle nie przejęli się tym, że jest środek tygodnia, a jutro szkoła. Siedziałem właśnie z chłopakami i blondynką paląc marihuanę. Wkurwia mnie to, że Zayn zabiera ją wszędzie, do tego ona za bardzo się wtrąca. Opróżniłem całą butelkę piwa i wstałem, zbierając swoje rzeczy.
- A ty gdzie? -zapytał zdziwiony Harry.
- Spać mi się chce. Przepraszam was. -wymusiłem uśmiech i oddaliłem się w kierunku swojego pokoju.
Gdy szedłem, zauważyłem, że dużo osób śpi, gdzie popadnie. Otworzyłem drzwi do pomieszczenia i zastałem tam jakąś parę, która się całowała. Wypędziłem ich i zamknąłem drzwi. Nie byłem nawet w stanie, aby wsiąść prysznic, więc usiadłem na łóżku, rozbierając się powoli. Nagle do środka wparowała Cara. Zamknęła dokładnie drzwi i podeszła do mnie powoli siadając okrakiem na mnie. Zaczęła mnie całować, ale opamiętałem się i przerwałem to.
- Co robisz? -zapytałem wściekły.
- Podobasz mi się Louis. Podniecasz mnie. -wpiła mi się w usta.
Jej ręce były wszędzie. Czułem, jak dotyka mojego członka.



Ciąg dalszy nastąpi..


Przepraszam, że tyle czekaliście, 
ale po prostu nie mam na nic czasu,
a to gdzieś wyjeżdżam, a to wychodzę na miasto.
Przepraszam, ale mam nadzieje, że czekaliście na rozdział.
Jak wam się podoba? Piszcie!
Chciałam was też poinformować, że Feeling został
nominowany na najlepszy blog sierpnia. Zagłosujecie? (SONDA)
Z góry dziękuje za wszystkie głosy.
Kocham was, rozdział postaram się dodać jak najszybciej. 
Nowy bohater znajdziecie go w zakładce bohaterowie.
Zapraszam na Dirty Love i Psychic

Dacie radę 40 komentarzy? Dla mnie? ♥

Jeśli przeczytałeś/aś - Skomentuj!!

41 komentarzy:

  1. Niezły, czekam na następny bardziej pikantniejszy !!! Pozdro

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojejuu zajebisty, czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG *-* Super rozdział, ale zdecydowanie najlepsza końcówka :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział ;*!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Szacunek i respekt to jest to samo...

    OdpowiedzUsuń
  6. Uuuuu, się dzieje haha xx Czekamy niecierpliwie i zapraszamy do nas:
    http://the-choice-zayn-malik-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Najlepszy roudział !!! <3 Oj Cara nie ładnie :D. Malikowa masz to coś ^,^\\\ Delevingner

    OdpowiedzUsuń
  8. Aaaaaaaa!!!! hiusghduilalgalf!! Proszę daj szybko next:)

    OdpowiedzUsuń
  9. No nareszcie ten 7 długo oczekiwany rozdział c:
    Czemu pisałaś takie głupoty? ( że rozdział jest głupi i nie podoba ci się) : D
    Według mnie to najciekawszy ze wszystkich. Bardzo zdziwiło mnie zachowanie Lou c: Może nareszcie zrozumiał, że siłą nie zdobędzie jej serducha. Oh no i końcówka najlepsza ! ^^ daje do myślenia. Czy dojdzie do czegoś, a może Lou pohamuje się ?
    Ahh czekam na 8 rozdział z niecierpliwością ! *__*
    Życzę weny!

    ~Mika

    OdpowiedzUsuń
  10. Niech Cara spierdala od Louisa. On ma Channel.

    OdpowiedzUsuń
  11. Super :) Ale wkurwia mnie to, że jak chcę otworzyc jakiś link i drugim oknie przeglądarki to pojawia się ten pojebany dźwięk i pieprzony komunikat -,- Kurwa zawalu można czasem dostac, a chcę spokojnie otworzyc coś w innym okniek urwa! Pozdro, blog świetny, ale proszę, zrób coś z tym dźwiękiem noo :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Niesamowity rozdział ♥♥♥
    Czekam na następmy ;***

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dopiero co znalazłam..ale już uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny rozdział. Czekam na next. Pozdr ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. No no.. swietny ;) będę czytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Superowyyyy xx
    Jeju nareszcie next ;)
    Czekam na ciekawy rozwój sytuacji xx

    OdpowiedzUsuń
  18. fajny rozdział <3 kiedy dodasz na dirty love i psychic

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam!
    Zostałaś nominowana do Liebster Awards.
    Gratuluje!
    Więcej informacji znajdziesz na
    http://upadla-i-lowcy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Bo lepiej nie dotrzymać obietnicy i chodzić po galeriach buty wybierać -,-

    OdpowiedzUsuń
  21. Boskie. Ciekawe jak potoczą sie dalej sprawy Louisa i Chanel. I czy prześpi sie z Cara czy nie.czekam na next :**

    OdpowiedzUsuń
  22. Super. Lous jest całkiem w pożądku :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo podoba mi się en rozdział. Czekam NA Next'a <3333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  24. Rozdział NIEZIEMSKI !!! czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zajebiszczy.!! <33

    OdpowiedzUsuń
  26. Woow, ale jazda, karwa-fa chcę wiecej, czekam !!!

    OdpowiedzUsuń