niedziela, 7 grudnia 2014

Rozdział 12 - Masz mnie skarbie




    
Nie mogłam nic powiedzieć, a tym bardziej drgnąć. Wielkie jak groch łzy spływały mi po policzkach. Próbowałam przerwać kontakt wzrokowy, ale tak naprawdę w głębi duszy nie chciałam. Szukałam czegoś w tych oczach, ale czego? Współczucia? Troski? A może miłości? Nie. Na pewno nie. Nagle chłopak przeniósł dłoń na mój policzek i otarł łzy, po czym przytulił mnie do swojego nagiego torsu. Nie wiedziałam jak się zachować. Nie sądziłam, że do tego dojdzie. Ciepło które od niego biło było bardzo przyjemne. Zaczęłam jeszcze bardziej łkać.
- Ciii.. - głaskał mnie po plecach.
Zostałam sama jak palec na tym popieprzonym świecie.
- Nie mam już nikogo. - szlochałam.
Poczułam, jak nogi zaczęły się pode mną uginać, ale brunet nie pozwolił mi upaść. Trzymał mnie mocno.
- Masz mnie skarbie. - wyszeptał.

Zamknęłam oczy i zaczęłam głośniej łkać. Jego? Tego dupka? Przed oczami zaczęły pojawiać mi się sceny mojego przyszłego życia. Od razu zrobiło mi się słabo. Chłopak wyczuł to gdyż szybkim ruchem wziął mnie na ręce. Objęłam go i schowałam głowę w zagłębieniu szyi. Zaczął mnie gdzieś nieść. Nie chciałam na to patrzeć, w ogóle nie chciałam na to wszystko, co się teraz dzieje dookoła mnie. Czuje się jakby miała okropny koszmar, z którego nie mogę się wybudzić. Słyszałam jakieś przyciszone głosy, a następnie huk otwieranych drzwi. Louis położył mnie na łóżku i zamknął wcześniej otwarte drzwi. Podszedł do mnie i usiadł na brzegu. Nadal nic nie widziałam. Słyszałam teraz tylko nasze nierówne oddechy. Nagle poczułam jak mnie przykrywa. Myślałam, że chce zrobić coś innego, dlatego się zlękłam. Podniosłam niepewnie powieki.
- Spokojnie nic ci nie zrobię. Jesteś tu bezpieczna. - oznajmił.
Ha! Mówi to koleś, który mnie przetrzymywał i próbował zgwałcić. Moje oczy potrzebowały trochę czasu, aby się przyzwyczaić do pokoju, w którym panował pół mrok. Leżałam na boku w stronę okna, które było praktycznie zasłonięte. Nie byłam nawet w stanie się odwrócić, chociaż bardzo chciałam.
- Chcesz porozmawiać albo powiedzieć co się stało? - zapytał.
Nie teraz. Nie mam sił, aby o tym opowiadać. Czuje się okropnie. Kiedy tylko sobie przypomnę, mojego umierającego ojca całego w krwi, zaczynam bardziej szlochać. To jest trudne. Chciałabym zostać teraz sama.
- Nie. - wyszeptałam drżącym głosem.
- Rozumiem. Chcesz zostać sama? - zaproponował.
Czy on czyta mi w myślach? Pokiwałam głową i zamknęłam oczy.
- Jeśli będziesz czegoś potrzebować, po prostu mnie zawołaj. - oświadczył.
Poczułam, jak wstał, a następnie wyszedł, zamykając za sobą drzwi. Czegoś tu nie rozumiem, dlaczego on jest dla mnie taki miły? Nie poznaje go. Może on nie jest takim palantem, jak się go lepiej pozna? Może tylko zgrywa takiego maczo, a tak naprawdę jest inny? Nie wiem, ale chce to sprawdzić. W końcu nie mam nic do stracenia. Nie mam domu ani bliskich mi osób. Od razu nasuwa się pytanie, za co będę żyć? Mam dopiero siedemnaście lat kto mnie zatrudni w takim młodym wieku? Będziesz uprawiać seks za pieniądze! Krzyczy moja podświadomość. Po moim trupie. Wole zginąć niż zostać dziwką.

    Płakałam długo, rozmyślając nad moją przyszłością. W końcu usnęłam zmęczona tymi wydarzeniami. Przebudziłam się, czując straszny ból głowy. Otworzyłam zaspane oczy i usiadłam na łóżku. W pokoju jest bardzo jasno. On musiał tu być, ponieważ ktoś zdjął mi buty, bluzę i odsłonił okno. Na dworze świta. Jak długo spałam? Odkryłam się i wstałam. Jestem strasznie wymęczona, mimo iż dopiero się obudziłam. Otworzyłam drzwi i wyszłam z pokoju. Zeszłam powoli na dół, gdzie od razu wchodziło się do salonu. W pomieszczeniu było bardzo głośno. Na sofie siedziała dwójka chłopaków wraz z Louisem, a w fotelu Niall. Gdy mnie zobaczył zrzedła mu mina, aż tak źle wyglądam, jak się czuję? 
Wszystko 
ucichło. Reszta osobników od razu odwróciła się w moją stronę. Spuściłam głowę. Nie chcę, aby widzieli mnie w takim stanie. Poczułam, jak na moje policzki wkradają się rumieńce. Pewnie cała się rozmazałam i mam czerwone oczy od płaczu. Chłopak natychmiast podszedł do mnie.
- Chodź. - złapał mnie za nadgarstek.
Zaprowadził mnie do kuchni, gdzie pokazał gestem, abym usiadła. Nie chciałam siadać, więc tego nie zrobiłam.
- Boli mnie głowa. - poinformowałam go.
Bez słowa odszedł ode mnie. Podniosłam niepewnie głowę, szukając go wzrokiem. Stał przy szafkach, szperając w jednej z nich. Kiedy znalazł to, czego szukał, wyjął szklankę, którą zapełnił wodą. Za chwilę znów stał przy mnie. Tym razem patrzyłam się mu prosto w oczy. Wzięłam od niego drżącą dłonią tabletkę, którą włożyłam do ust, a potem wodę. Byłam bardzo spragniona, opróżniłam całą szklankę. Chłopak zabrał brudne naczynie i wstawił do zmywarki. Cały czas próbowałam odczytać coś z jego twarzy, ale nie mogłam.
- Która godzina? - spytałam przyciszonym głosem.
Nie wiedziałam co mam powiedzieć.
- Dochodzi dziesiąta rano. - oznajmił.
- Zrobię ci śniadanie. - dodał.
Na samą myśl o jedzeniu robi mi się nie dobrze.
- Nie jestem głodna, ale dziękuję. - podziękowałam.
Jego wyraz twarzy od razu się zmienił.
- Powinnaś coś zjeść. - odparł.
Kurczę, o co mu chodzi z tym jedzeniem?
- Naprawdę nie mam ochoty. - odpowiedziałam.
Westchnął, po czym zbliżył się do mnie. Czuje się dziwnie. On wydaje się dziwny. Coś mi tu śmierdzi. Nagle uśmiechnął się uroczo.
- Wyglądasz słodko, jak panda. - zaśmiał się.
Och? Mam tylko rozmazany makijaż nic szczególnego, ale jego uśmiech jest piękny. Wyjątkowy. Mimowolnie kąciki ust uniosły mi się ku górze. Chanel zachowuj się! Wczoraj ktoś zamordował ci ojca i być może to osoba, która przed tobą stoi! Moja podświadomość ostro mnie opierzyła, ale ma rację. Szybko spoważniałam.
- Chcesz się odświeżyć? - zaproponował.
Och tak! Bardzo przydałby mi się gorący i kojący prysznic.

    Brunet zaprowadził mnie na górę do swoje łazienki. Dał czyste ręczniki i o dziwo ubrania. Na dodatek kosmetyki. Byłam zaskoczona, ale w końcu któryś z nich może mieć dziewczynę. Jak tylko mnie zostawił samą, zamknęłam drzwi na klucz, tak na wszelki wypadek. Rozebrałam się do naga i weszłam pod prysznic. Odkręciłam ciepłą wodę, która natychmiastowo znalazła się na moim nagim ciele. Zamknęłam oczy, delektując się spokojem. Będę musiała rzucić szkołę. Gdy wrócę, policja od razu się dowie i trafię do rodziny zastępczej. Postaram się znaleźć jakąś pracę, chociaż wiem, iż będzie to lada wyczynem. Oparłam się o ścianę, odchylając głowę do tyłu. Nie poradzę sobie. Najgorsze jest to, że nie będę mogła nawet iść na pogrzeb. Na pewno, kiedy się zjawię, psy zwiną mnie na komendę. Postanowiłam przestać o tym myśleć, gdyż to mnie dobija. Umyłam się i zakręciłam wodę. Wyszłam, zakrywając się ręcznikiem i wytarłam do sucha, a następnie ubrałam w ubrania od Louisa. Byłam skazana umyć zęby jego szczoteczką. Mam nadzieje, że nie będzie się gniewać. Ciekawe czemu się tak o mnie troszczy. Zrobiła leciutki makijaż, posprzątałam po sobie i wyszłam z pomieszczenia. Przestraszyłam się, ponieważ w fotelu koło okna siedział brunet. Był tu cały czas?
- To ubrania mojej siostry. Pięknie w nich wyglądasz. - komplementował mnie.
Och on ma siostrę. Ciekawe czy wie, jakie jej brat jest naprawdę. Wnet wstał i podszedł do komody, z której wyciągnął suszarkę do włosów, po czym usiadał na łóżku.
- Chodź, wysuszę ci włosy. - poklepał miejsce koło siebie.

Niepewnie zbliżyłam się i usiadałam. Tak naprawdę boje się mu sprzeciwiać mimo tego, że jest miły. Niestety ja nadal pamiętam to, co zaszło tu ostatnim razem. Jeśli będę grzeczna, on mi nic nie zrobi. Zaczął suszyć moje włosy. Muszę przyznać było to dość przyjemne. Jak tylko skończył, postanowiłam zabrać głos.
- Dziękuje ci za to wszystko Louis. - odwróciłam się do niego.
Uśmiechnął się. Czemu on musi być taki przystojny?! Poczułam, jak wszystkie mięśnie zacisnęły się pod wpływem podniecenie. O nie.
- Chce ci po prostu pokazać, że nie jestem takim chujem jak na początku. Zależy mi na tobie Chanel. - wytłumaczył.
Wyczułam, jak moje serce zaczyna szybciej bić. Od razu zrobiło mi się gorąco. Miło z jego strony, ale cholera ja mu nie ufam. Będzie musiał się trochę napracować. Nie jestem łatwa.
- Wczoraj ktoś zabił mojego ojca. - walnęłam prosto z mostu.

    Nastała cisza. Brunet nie wiedział co powiedzieć. Wydaje mi się, że wiedział, gdyż go to zbytnio nie zszokowało. Jedynie nie wiedział, co ma powiedzieć w tej sytuacji.
- Znałeś go? - zapytałam.
Jeśli dobrze pamiętam mam jeszcze cztery pytania, które mogę wykorzystać. Obiecał, że odpowie na nie szczerze. Liczę na to bardzo.
- Kogo? - udawał, że nie wie, o kogo chodzi.
Przewróciłam oczami.
- Mojego ojca. - burknęłam poirytowana.
Jest w sytuacji bez wyjść. Westchnął głośno i spuścił głowę.
- Tak. - odpowiedział.
Ha! Wiedziałam! Dlaczego ojciec mi tego nie powiedział? To nie w porządku. Zawsze starałam się dla niego robić wszystko dobrze, a on mnie ciągle okłamywał. Sama zazwyczaj musiałam dowiadywać się okrutniej prawdy.
- Zostały ci tylko trzy pytania. - upomniał mnie.
Och to stanowczo za mało! O tyle rzeczy chciałabym się go zapytać. Poznać całą niemiłą prawdę.
- Dlaczego ojciec kazał mi przyjść do ciebie? - spytałam.
Strasznie boje się odpowiedzi, bo wiem, iż będzie szokująca. Ponownie nastała cisza. Zaczęłam się denerwować.
- Zostałaś sprzedana. - obwieścił.


Ciąg dalszy nastąpi..


Mam nadzieje, że rozdział się spodobał. 

Co o tym wszystkim sądzicie? 
Komu została sprzedana Chanel i dlaczego? 
Piszcie śmiało! 
Do następnego! Kocham was.


Przepraszam, jak są błędy.
Jeśli przeczytałeś/aś -Skomentuj!!

41 komentarzy:

  1. Świetnyy ! Szybko next! ;***

    OdpowiedzUsuń
  2. trochę nie rozumiem ogólnej akcji, ale prędzej czy później się połapię xd super, pisz dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurwa co?!?!?! Jak to sprzedana ?!?!?!?! Piekne jak zawsze czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że ona została sprzedana właśnie Louisowi :D
    Cudowny rozdział <3
    Czekam na kolejny ^_^

    OdpowiedzUsuń
  5. Boski szybko nn..! ;*"

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam na next super ff

    OdpowiedzUsuń
  7. No jest kolejny tak długo wyczekiwany rozdział. Ma nadzieję że następny będzie dłuższy bo gdy ja się rozkręcam to on się już kończy.❤❤ co do samego rozdziału to klasa sama w sobie❤.z niecierpliwością czekałam na ten rozdział! czy ty zawsze musisz tak się znęcać i kończyć w takich momentach? *.*♥♥♡

    OdpowiedzUsuń
  8. Aaaaaa jakie to było....
    Śliczne ,boskie ,cudne
    Jeny to było genialne
    Ja chcę już więcej
    Nie mogę się doczekać co będzie dalej
    Pożera mnie ciekawość
    Ściskam Mela
    :**
    Życzę weny,dużo dużo weny

    OdpowiedzUsuń
  9. tak długo czekałam na ten rozdział i wreszcie jest :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak się cieszę, że jest kolejny rozdział. Po ostatnim sprawdzałam codziennie czy jest kolejny bo nie mogłam się doczekać co się stanie dalej i nie zawiodłam się .Kochamm to opowiadanie i czekam na dalszy rozwój akcji❤ jejuuuu pisz bo nie mogę sie doczekać❤❤❤PS.♡ Pozdrawiam @Maliczeg ♡

    OdpowiedzUsuń
  11. DLACZEGO.
    TY.
    MI.
    TO.
    ZROBIŁAŚ.
    I.
    URWALAS.
    W.
    TAKIM.
    KURWA.
    MAĆ.
    MOMENCIE.

    Hashahahs rozdział cudny, mówiłam już, że cię uwielbiam? <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Wreście oczekiwany tak długo rozdział :) super <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie chce sie czepiac, ale w Anglii prace można podjąć jak masz 13 lat, ale taką prace na cały etat to już chyba od 15 lub 16. Więc teoretycznie to by prace dostała. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. No naprawdę musiałaś w takim momencie przerwać? :D Nie mogę się doczekać kolejnej części! Rozdział jak zawsze suuppperr! :) x / Emily

    OdpowiedzUsuń
  15. Bozeeee cudowny rozdzial !!! Błagam nie karz nam czekac następny miesiac ! Pisz szybko nastepny rozdzial *-*

    OdpowiedzUsuń
  16. WOW, tego się nie spodziewałam <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny rozdział, Czekam na kolejne :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jej chce juz nastepny <33

    OdpowiedzUsuń
  19. :o SZybko next bo nie wytrzymam :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Że ja się pytam co?! Jak to do choinki pachnącej została sprzedana?! Jakim trzeba być ojcem, żeby zrobić coś takiego?! I może powiesz mi że Louisowi. Nie ale to by było za proste... To musi być ktoś inny.
    I Loueh będzie jej chronić.
    No nic czekam na kolejny!
    Mam nadzieję, że pojawi się on szybko!
    Buziaki :*
    A.

    OdpowiedzUsuń
  21. Szok. Zawał.
    Nie wierzę.
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  22. Super. Czekam na next. I ta informacja: ''zostalas sprzedana'' *.*

    OdpowiedzUsuń
  23. Jedno wielkie WOW!~! Ale jak to sprzedana?! :OOO

    OdpowiedzUsuń
  24. Super mam nadzieje że to wszystko sie wyjaśni i mam nadzieje, że następny rozdział nie będzie taki zwlekany.Pozdrawiam i do następnego.

    OdpowiedzUsuń
  25. Aaaaaaaaaaaaaaa! Po prostu Cię kocham!!!!!!?
    ~Aga

    OdpowiedzUsuń
  26. Jak to sprzedana? :O Co tu się dzieje? Już się boję jak ona na to zareaguję. Rozdział cudowny i szokujący. Nie wiem co pisać jeszcze zatkało mnie. Po prostu czekam na następny rozdział i do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  27. CZEMU ROZDZIALY SA DODAWANE W TAK DLUGICH ODSTEPACH CHYBA UMRE . DODASZ WCZESNIEJ PLISPLIS

    OdpowiedzUsuń
  28. SUPER SUPER SUPER PISZZZZ DALEJ CZEKAM NA NEXA ~xoxo~

    OdpowiedzUsuń
  29. Zarąbiste *_* Dlaczego w takim akurat momencie? No pytam ! Dlaczego nam to robisz ? Pisz dalej *-* . /Pani Tomlinson

    OdpowiedzUsuń
  30. Co jaka sprzedaż do chuja? O fuck pisz to kobito. Kocham kocham. Moja miłość haha. Proszę cb napisz mi kiedy bd następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  31. Zarabisty czekam na nastepny *_______________*

    OdpowiedzUsuń
  32. oajdfspcefsknlvkdelkdvsjlkvdskl <3

    OdpowiedzUsuń
  33. W końcu !!! Czekam na następny ;**
    xx
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  34. Luo ♡♡♡♡
    Słodziak boże niech ona sie ogarnie, źle zaczął ale sie stara max. I to na 100pro nie on go zabił !

    OdpowiedzUsuń
  35. Aaaaaaaaaaaaaaa <3 Kocham kocham kocham. Next next next. Now now now! ♥

    OdpowiedzUsuń
  36. http://hunter-fanfiction-harry-styles.blogspot.com

    Detektyw Willow Hunter po długiej przerwie powraca do pracy. Jak się okazuje, do jej zawsze zgranego, odnoszącego sukcesy zespołu, dołącza tajemniczy, wydawać by się mogło nieco niebezpieczny agent FBI, Harry Styles. Wraz z jego pojawieniem się, w mieście rozpoczynają się masowe, niewyjaśnione zabójstwa i porwania. Willow zostaje zmuszona do indywidualnej pracy z mężczyzną. Harry twierdzi, że grupa morderców poluje na kobietę, natomiast Willow uważa to za czystą bzdurę.
    Zobaczymy, kto miał rację..
    "Kurwa, miałeś rację [..]"

    Przepraszam za SPAM pod rozdziałem, nie znalazłam jednak przeznaczonej do tego zakładki. Możesz to usunąć, zignorować, nie wiem, ale byłabym naprawdę wdzięczna, gdybyś weszła i przeczytała ;) Dziękuję :]

    OdpowiedzUsuń